Łukasz Kubot w SLIGA.TV

    Łukasz Kubot w SLIGA.TV o rozgrywkach, klubie i przyszłości

    Najważniejsze, żeby wygrała drużyna.

    LOTTO SuperLIGA to nie tylko rozgrywki sportowe. To również zaawansowany projekt medialny, w którym różnymi technikami komunikacji staramy się dotrzeć do jak największej grupy fanów tenisa. Jednym z nośników naszych treści jest Studio Live, które towarzyszy każdej kolejce gier, a które emitowane jest na platformie SLIGA.TV, gdzie w streamingu dostępne są również wszystkie mecze.

    Idea Studio Live to znakomity, merytorycznie topowy prowadzący – dotychczas hostami naszego studia byli Maciej Łuczak (Meczyki.pl) oraz Marek Furjan (Canal + i Eurosport) – który podczas trwa Spotkania Kolejki omawia wszystko to, co dzieje się na kortach z zawodnikami, trenerami, klubowymi działaczami, a także znakomitościami, które zaszczycą swoją obecności rozgrywki LOTTO SuperLIGI. Przekaz idzie cały czas na żywo, ale oczywiście dokumentujemy go, by najlepsze rzeczy móc przekazać również tym, którzy nie mieli okazji zobaczyć ich w czasie emisji.

    Tak właśnie jest ze znakomitą rozmową redaktora Marka Furjana z Łukaszem Kubotem, wielkoszlemowym mistrzem w grze podwójnej, który w LOTTO SuperLIDZE reprezentuje barwy CKT Grodzisk Mazowiecki. W drugiej kolejce rozgrywek CKT spotkało się z BKT ADVANTAGE Bielsko-Biała. Okrzyknięty mianem „Starcia Tytanów” pojedynek wygrał 5:1 klub z Grodziska, a jednym z niezwykłych sportowych wydarzeń dnia był niewątpliwie mecz deblowy, w którym CKT reprezentowali Jerzy Janowicz i Łukasz Kubot.

     

    - Witamy w studiu na żywo po rywalizacji dwóch czołowych klubów LOTTO SuperLIGI. Jest ze mną człowiek, który u boku Jerzego Janowicza to wszystko domknął, tenisista CKT Grodzisk Mazowiecki, Łukasz Kubot. Dzień dobry, Łukasz.

    - Dzień dobry.

    - Bardzo miło cię widzieć w naszej lokalnej społeczności, na poziomie ligowym. I pierwsze pytanie właśnie o ligę. Ty jesteś człowiekiem doświadczonym, człowiekiem, który już w niejednej lidze zagrał. Zaskoczyła cię informacja o projekcie LOTTO SuperLIGI?

    - Nie, nie zaskoczyła mnie. Uważam, że to kapitalny projekt. Cieszę się, że dzieje się to właśnie teraz, kiedy mamy Igę, pierwszą zawodniczkę świata, Huberta w pierwszej dziesiątce, że ta dyscyplina sportu będzie dostępna w Polsce właśnie w ten sposób. Mamy siedem kolejek, a więc praktycznie co niedziela są spotkania, myślę, że dla kibiców jest to szansa, by zobaczyć zawodników z Polski, ale też – jak choćby dzisiaj – również zawodników z Czech i ze Słowacji. Uważam, że to ciekawy projekt. Mam nadzieję, że to się będzie w ciągu najbliższych lat rozwijać i będziemy mieli wielkie gwiazdy na polskich kortach.

    - Myślę, że taka gra drużynowa jest atrakcyjna dla was, tenisistów, bo rzadko w takiej drużynie możecie się spotkać. Poza reprezentacją właściwie takich okazji nie ma, ale jest to też atrakcyjne dla kibiców, bo mamy w tych pierwszych meczach LOTTO SuperLIGI powrót gwiazd: dziś Agnieszka Radwańska na kortach MERY grała ze swoją siostrą Ulą. Można więc zobaczyć ludzi dobrze znanych, od dawna niewidzianych, a z drugiej strony – przy tych doświadczonych osobach mogą rosnąć kolejne gwiazdy. Nawet wasza kadra budowana jest według podobnego modelu: macie zawodników doświadczonych, ale i takich, którzy chcą was zastąpić, czy iść waszymi ścieżkami.

    - Tak, widzimy choćby, że tutaj pojawia się bardzo dużo dzieci na kortach; że właśnie te roczniki teraz wpatrzone w Igę czy Huberta – to z nich za kilka czy kilkanaście lat może wyrosnąć jakiś talent, który będziemy wspierać, dopingować, który będzie nam przynosił bardzo dużo pozytywnych emocji. Jesteśmy świeżo po zwycięstwie Igi w Roland Garros, co na pewno rozpędza polski tenis. Dzisiaj w Grodzisku dzieci mają swój turniej rozgrywany równolegle z ligą. Cieszy mnie to, że jest ich coraz więcej. Uważam, że projekt LOTTO SuperLIGI się zadomowi i będzie promocją tego sportu. Będziemy mogli zobaczyć wielkie nazwiska na polskich kortach.

    - Mówiłeś o Idze i Hubercie, ale ja tutaj widzę od godzin porannych, że te dzieci są też wpatrzone w Jerzego Janowicza i Łukasza Kubota. Też to odczułeś? Po waszym wygranym meczu sporo było tych autografów, sporo zdjęć, rozmów z ludźmi, którzy tu przyjechali, by was zobaczyć w akcji, być może po raz pierwszy.

    - Tak, to cieszy. Zwłaszcza, że to było pierwsze spotkanie CKT, które rozgrywaliśmy na własnym obiekcie. Mieliśmy kapitalną pogodę, frekwencja cieszy, byliśmy z Jurkiem miło zaskoczeni, że tyle dzieci do nas podeszło po meczu. To świetny czas dla rodzin –zawody są rozgrywane w niedziele, kiedy jest czas wolny od pracy, rodzice mogą przyjechać ze swoimi dziećmi, to wszystko ma formę takiego pikniku. Ten przyjemny czas trwa od rana do wieczora, a do tego transmisja meczu kolejki jest w telewizji. To wszystko jest tylko na plus i cieszy. Wierzymy, że ta frekwencja będzie rosnąć z meczu na mecz, i będziemy mieli coraz więcej młodych sympatyków tenisa, którzy złapią tego bakcyla.

    - Czy to był wasz debiut z Jurkiem na korcie? Pamiętamy was na Wimbledonie po dwóch stronach siatki, do głowy przychodzą te słynne obrazki bez koszulek, kiedy postanowiliście się nimi wymienić, ale gry w deblu nie pamiętam.

    - W tym samym roku, w którym graliśmy przeciwko sobie, występowaliśmy razem w turnieju US Open. Po tym turnieju Jurek odniósł kontuzję, długo nie grał, pauzował. Znamy się długo, mamy jakąś wspólną historię, przekazuję Jurkowi swoje doświadczenie z debla. Jurek dzisiaj pokazał, że dalej jest na fali, kapitalnie rozegrał ten swój mecz singlowy, wykorzystaliśmy ten moment, wchodząc właśnie w debla, gdzie wszystko ułożyło się od początku do końca po naszej myśli.

    - Łukasz, muszę zapytać – przy takim zestawieniu charakterologicznym, kto jest dowódcą w tym zespole? Obaj macie silne charaktery, macie swoje doświadczenie; ty jesteś deblistą, mistrzem wielkoszlemowym, z kolei Jurek i ta jego pewność siebie – jak to poukładać, jak wygląda balans?

    - Jesteśmy profesjonalistami, mieliśmy rozmowę przed meczem, w jego trakcie mieliśmy swoje zadania. Wiemy, jak potężnym serwisem dysponuje Jurek, staraliśmy się to wykorzystać – ja starałem się pomagać mu przy tym serwisie na siatce. Ale nie miałem dzisiaj dużo pracy, bo Jurek serwował fantastycznie. No i mój return, który też gdzieś tam wykorzystaliśmy. Z czasem wszystko poukładało się po naszej myśli. W rozgrywkach ligowych najważniejsze jest to, żeby wygrała drużyna. Tak się stało i to nas cieszy.

    - Ostatnie pytanie o twoją karierę zawodową:  nie na poziomie ligowym, tylko na poziomie imprez ATP i imprez wielkoszlemowych. W którym punkcie kariery jesteś?

    - Wiadomo, że już nie jestem najmłodszym tenisistą. Chciałem spróbować swoich sił po operacji, chciałem jak najszybciej wejść w grę, aczkolwiek pierwsze dwa, trzy miesiące przyniosły sporo porażek. Jednak miałem okazję trenować z chłopakami na najwyższym poziomie i widziałem, że to idzie do przodu. Na korty ziemne byłem umówiony z Eduardem Rogerem-Vasselinem, rozegraliśmy kilka turniejów, doszliśmy jednak do wniosku, że się rozstajemy. On znalazł już sobie partnera do gry, ja jeszcze nie znalazłem. Chciałbym znaleźć kogoś na halę, pewnie na Majorkę i Wimbledon. Zobaczymy. Dzisiaj jestem w takiej sytuacji, że żeby grać w turniejach, muszę wykorzystać swój zamrożony ranking. Sytuacja, która wydarzy się podczas Wimbledonu, gdzie nie będzie punktów ATP, komplikuje moją sytuację. Chcę znaleźć partnera po Wimbledonie, na turnieje w USA na kortach twardych, żeby rozegrać z nim przynajmniej trzy, cztery turnieje. Taki jest na dzisiaj plan. Najważniejsze dla mnie jest to, żebym był zdrowy i miał w sobie dalej tę chęć do gry i werwę do trenowania. Poczucie, że jeszcze mogę grać.

    - Łukasz, ja jestem przekonany, że twój wieloletni profesjonalizm i twoje umiejętności przemawiają same za siebie i w tych rozgrywkach na najwyższym poziomie wciąż jesteś ceniony na tyle, że ten partner znajdzie się już niebawem. Dziękuję ci za rozmowę.

    - Dziękuję.

     

    DOŁĄCZ DO NAS

    POLECAMY

    DO POBRANIA

    Witryna utrzymywana jest na serwerach firmy WebReklama